O strzałkach

O strzałkach w skrócie. Dlaczego? Kto? Co?

Dlaczego „Strzałki”?

Strzałki pojawiły się dawno. 20 lat temu? Pierwszy raz pewnie na darmowym planie miasta. Bo mapa była zbyt droga. O mapę dbałem. Plan był brudnopisem. Z informacji turystycznej mogłem wziąć dwa lub trzy. I tak zrodził się pomysł – plan mogę pokreślić. Zaznaczyć ciekawe miejsca, widoki (stąd, w tę stronę), trasy.

Od mapy zaczynam planowanie każdej podróży. Co? Gdzie? Którędy? Zaznaczam miejsca i szukam kolejnych w pobliżu i pomiędzy. Kolejne strzałki (długopis, marker, naklejki post it). Obraz się wypełnia. Powstaje plan. Zawsze zbyt ambitny. Jeśli jadę na tydzień – zaznaczam miejsca, które mógłbym zobaczyć w trzy. Dopiero potem wybieram. Czasem wybieram dopiero na miejscu.

Notatki uzupełniają strzałki. Dziesiątki linków, zapisane na dysk zdjęcia, odpisane fragmenty blogów, przewodników i książek – porządkuję chaos informacyjny. Wszystko trafia do folderu w chmurze (jeszcze niedawno – do katalogu na pulpicie). Taki przewodnik. Czasem całkiem duży (rekord – kilkaset stron tekstu). Folder czasem wisi w chmurze przez lata (Namibia), czasem korzystam z niego od razu (Lwów). Jeśli trafię na coś nowego – dodaję. Co zobaczyć? Gdzie zejść ze szlaku? Co i gdzie zjeść? Ile zapłacę? Jak dojadę? Jest nawet informacja, o której wstanie słońce i o której zapadnie ciemność.

Zabieram wersję elektroniczną (Kindle) i odpis najważniejszych informacji. Te ostatnie „analogowo” – w notatniku spiętym gumką. Na miejscu notatki uzupełniam wrażeniami.

Usłyszałem, że warto się tym podzielić.

Nie tylko strzałki

Wcześniejszy opis mógłby tworzyć mylne wrażenie, że to będą tylko plany podróży i opisy miejsc. Nie. Blog będzie dotyczył podróży, ale nie tylko (albo niemal w ogóle nie) tego jak dotrzeć z punktu A do punktu B, ale raczej tego, dlaczego do punktu B w ogóle dotrzeć.

Kiedyś na marginesie map zapisywałem odwołania do książek, artykułów, filmów. Potem przestały się mieścić. Trudno, w ogóle mówić, że to są notatki na marginesie. Nastąpiła zamiana miejsc. Więc o tym też (a może przede wszystkim) będą te wpisy.

Kto?

Pierwszą wycieczkę zaplanowałem w 1998 (mały ja, lat 14). Wenecja. Jeden dzień. Wcześniej dwa lub trzy spędziłem nad przewodnikami i mapą. I tak zostało. Kiedy szykował się wyjazd, szukałem informacji o miejscu, które odwiedzę. W pamięci zostały Grecja (Peloponez) – jeden z pierwszych wyjazdów przygotowanych samodzielnie. A potem Włochy, Malta, szwajcarskie Alpy i niezwykłe bazary wschodniej Turcji i Irackiego Kurdystanu.

Podróżuję „od zawsze”. Samolotem, samochodem i autostopem. Rzadziej pociągiem (choć uwielbiam) i autobusem (nie lubię). Nocuję w hotelach, hostelach, pod namiotem, a najchętniej u ludzi, którzy są tak wspaniali, że przyjmują obcego pod swój dach (Couchsurfing).

Próbuję zrozumieć. Próbuję nie oceniać. Czasem się udaje.

Jak?

To nie będą notatki backpackerskie, choć podróżuję często z plecakiem. To nie będą notatki luksusowe, ale mam nadzieję nie zrazić Cię czterogwiazdkowymi hotelami. Podróżuję różnie – czasem drogo, innym razem ekstremalnie tanio. Wynajęty w jednym miejscu samochód (np. Sycylia), w innym zamieniam na złapanego stopa (Turcja, Szwajcaria).